Akademia Uroków
Akademia Uroków
Lekcja 3 – Tajemnice bywają śmiertelne
Czy może być coś gorszego niż Klątwa ostrej biegunki rzucona w złości na przeciwnika?
Tak. Wzmocniona Klątwa ostrej biegunki!
Bohaterowie Akademii powracają,
by zmierzyć się z kolejnym nieznanym zjawiskiem – ktoś odkrył jak wzmacniać wszystkie uroki tak, że nawet Rian Tier, Pierwszy Miecz Imperium, nie jest w stanie ich zdjąć. Co więcej, ów tajemniczy ktoś rzuca nieznany urok na samego
lorda-dyrektora!
Czy Deyce uda się odkryć prawdę i uratować ukochanego? Czy wraz z Jurao rozwikłają szereg zagadek, by ocalić Ardam?

O książce

Przed dzielną adeptką Akademii Uroków kolejne wyzwania! Musi zmierzyć się nie tylko z nowym, tajemniczym zjawiskiem, ale i z własnym narzeczonym.
Może byłoby to mniej skomplikowane, gdyby nie przeszkadzała w tym przyszła teściowa, lady Monstrum, starająca się za wszelką cenę zrobić z młodej adeptki kandydatkę na żonę godną jej syna.
Dołóżmy do tego różowe majteczki Lorda Ellochara, mącące w głowie nawet najodporniejszym czytelniczkom, i Syna Imperatora, który ni stąd, ni zowąd postanawia uczynić z Deyki swoją narzeczoną, czym doprowadza swego kuzyna do szału.
Trzecia część Akademii Uroków dostarczy Wam wielu wrażeń i sprawi, że z wypiekami na twarzy będziecie obserwować pojedynek Deyi i lady Tier. Która z pań postawi na swoim? Odpowiedzi znajdziecie na kartach Lekcji trzeciej: Tajemnice bywają śmiertelne.
Przygotujcie się na salwy śmiechu, niespodziewane zwroty akcji i nieprzerwaną lekturę. Tej książki nie będziecie mogły odłożyć ani na moment!
O Autorce
Ellen Stellar zadebiutowała w 2009 roku opowiadaniem Tańcząca w nocy, które opublikowane zostało na łamach portalu Samizdat. W tym samym roku rozpoczęła pracę nad cyklem Przygody najemniczki Hell. Jej ulubione gatunki to fantastyka i romans fantastyczny.
Jest laureatką prestiżowej nagrody RosCon 2017 w kategorii Najlepszy autor fantasy. Dorobek pisarski autorki wynosi ponad sto książek. Najpopularniejsze serie to Miasto smoków, Katriona, Martwe gry oraz Akademia Uroków.
Autorka jest jedną z najbardziej tajemniczych postaci literatury współczesnej. Pisze pod pseudonimem, jej prawdziwe nazwisko nie jest znane. Nigdy też nie pokazała się publicznie, udzieliła w życiu zaledwie kilku pisemnych wywiadów.
Opinie recenzentek o Akademii Uroków
„Akademia Uroków” to dla mnie opowieść magiczna i poruszająca, budząca te szuflady mojej wyobraźni, które myślałam, że dawno się już zakurzyły lub nie istnieją. Urzeka mnie całe uniwersum, w którym toczy się jej akcja. Barwne opisy Akademii, Nocnej Straży, a nawet całego kontynentu pełnego intrygujących miejsc, królestw i… knajp…
Ale najbardziej podobają mi się trójwymiarowe postaci. Trójwymiarowe, bo zdecydowanie nie są płaskie, przewidywalne i jednoznacznie dobre lub złe. Tutaj każdy ukrywa za swoją peleryną mroczną i zaskakującą tajemnicę (a najczęściej wiele tajemnic). Nawet główni bohaterowie, z którymi momentami tak łatwo się utożsamić, potrafią zaskoczyć i wykręcić wyobrażenie o świecie do góry nogami.
Książkę polecam nie tylko fanom fantastyki, ale też opowieści przygodowych i kryminalnych. Bo to wyjątkowy miks tych gatunków. A po cichu dodam, że przeczuwam, że autorka rzuciła na mnie jakiś naprawdę mocny urok dziesiątego stopnia, bo nie mogę się doczekać dalszych przygód moich ulubionych bohaterów.
„Nie przeklinaj dyrektora swego” to tak naprawdę miks gatunkowy. Mamy tu fantastykę, mamy romans, mamy nawet sporo wątków kryminalnych. Autorka zmieszała to wszystko razem i wyszła jej lekka, sympatyczna lektura, mocno doprawiona humorem, do połknięcia na raz. Ja czuję lekki niedosyt i z chęcią zabrałabym się od razu za kolejną część, bo coś mi mówi, że to był dopiero wstęp do grubszej akcji i w kolejnych tomach dopiero będzie się działo (nie żeby w tym działo się mało, bo końcówka wręcz obfitowała w zwroty akcji).
Jeśli więc podobnie jak ja lubicie fantastykę za wschodniej granicy albo jeśli podoba Wam się seria „Klątwa bogów” wydawana przez Papierówkę (podobieństw między tymi cyklami jest sporo – z niezdarną bohaterką i licznymi adoratorami na czele), koniecznie zapoznajcie się z Lekcją pierwszą Akademii Uroków i przekonajcie się, dlaczego przeklinanie dyrektora może okazać się niefortunne.
„Akademia Uroków” to zaskakujące połączenie znanej opowieści o szkole magii z… całkiem pikantnym romansem. Wyobraźcie sobie, że Sarah Maas napisała o magicznej szkole. A do tego wątek kryminalny, elfy, wampiry i ogry. Brzmi dobrze, prawda?
Pierwszy tom „Akademii Uroków” to lekka i jakże zabawna opowieść! I nie zrażajcie się, jeśli (jak w moim przypadku), pierwsze strony nie zyskają Waszej aprobaty. Autorka prezentuje nam lekko przerysowany sposób przedstawiania zachowań i uczuć – Deya, główna bohaterka, była początkowo płaczliwą i strachliwą miągwą. Zresztą podobnie jak ogół studentek Akademii Uroków. Do tego każde wspomnienie zabójczo przystojnego lorda-dyrektora Riana Tiera wywoływało ich chóralne zachwyty.
Jednak im dalej w fabułę, tym akcja coraz bardziej mnie wciągała. Kiedy przyzwyczaiłam się do stylu Autorki, ukazana w książce intryga zyskała moją pełną uwagę. Mamy tutaj wątek kryminalny, przy którym Deya ma okazję zabłysnąć. To, oraz uwaga, jaką poświęca jej przeklęty przez nią lord-dyrektor sprawiają, że dziewczyna zmienia się w bystrą i trochę bardziej pewną siebie adeptkę. A gdy dodamy do tego interesujące postacie drugoplanowe – strażników Nocnej Straży, trolle, duchy – a także wycinki z lekcji w Akademii Uroków, dzięki którym możemy poznać koncepcje dotyczące rzucania i rozpoznawania uroków, wychodzi nam wielce interesująca opowieść.
Tak więc gdy już się wciągnęłam, pochłonęłam książkę do samego końca, mając z tego naprawdę dużą frajdę!
Nie oczekujcie więc epickiego fantasy wysokich lotów, ale dobrej zabawy przy lekkiej i w specyficzny sposób zabawnej historii. Pomimo początkowych „ale”, bawiłam się przy tej książce przednio i z chęcią poznam jej kontynuację!